Od jakiegoś czasu myślałam o stworzeniu swojej własnej fotoksiążki. Jednak odwlekałam to w czasie, ciągle coś mi nie pasowało, nie mogłam znaleźć odpowiedniego serwisu. I tak powstanie mojej książki coraz bardziej się przeciągało.
Aż w końcu
niezastąpiona Pati poleciła mi firmę
Saal Digital. Po przejrzeniu fotoksiążki Patrycji i kilku innych, które można znaleźć na facebooku serwisu
<klik> postanowiłam w końcu zrobić swoją własną!
Wykonanie fotoksiążki jest bardzo proste, ze strony
saal-digital.pl ściągamy specjalną aplikację i dzięki niej możemy zaprojektować album. Można to zrobić całkowicie po swojemu, wgrywając zdjęcia i dowolnie je układając na stronach, lub korzystając z gotowych projektów. Ja zdecydowałam, że stworzę fotoksiążkę sama.
Niestety mi dość dużo czasu zajęło mi przygotowanie każdej strony. Ciągle coś mi nie pasowało, nie potrafiłam zrobić selekcji zdjęć. Za bardzo lubię każdą moją sesję ❤ A wybranie tylko kilkudziesięciu zdjęć to nie lada wyzwanie! Największym problemem okazało się wybranie zdjęcia na okładkę. Chyba przez jakiś tydzień ciągle zmieniałam zdjęcie okładkowe, tworzyłam zlepki po trzy zdjęcia, to po dziewieć, by zaraz znów powrócić do pojedyńczego. Ostatecznie padło na Agatkę i to Ona godnie prezentuje moje portfolio❤ (zdjęcie okładki jest jako pierwsze we wpisie)
Postanowiłam, że zdjęcia będą na całych stronach, bez ramek. Ale postawiłam na różnorodność. Niekiedy na stronie jest tylko jedno, duże, poziome zdjęcie, niekiedy dwa pionowe, lub cztery poziome. Każda strona jest inna.
Chciałam, żeby zdjęcia, które są razem pasowały do siebie kolorami, żeby tworzyły wspólną całość.
Nieraz zdjęcia odpowiadają sobie porami roku lub klimatem.
Jestem ogromnie zadowolona z tej fotoksiążki, to cudowne uczucie trzymać w rękach swoją własną książkę, ze swoimi własnymi zdjęciami. W szczególności, gdy jest tak dobrze wykonana.
Okładki są bardzo grube, a kartki wystarczająco sztywne i nie wyginają się.
Wybrałam matowe strony i okładkę, bo zdecydowanie takie sama wolę przeglądać. Nie ma wtedy na zdjęciach niepotrzebnego błysku, odbić i refleksów.
Moja fotoksiążka ma 38 stron i każda z nich jest wypełniona zdjęciami.
Również okładki z przodu i tyłu.
Trochę się martwiłam, że niektóre zdjęcia mogą być zniekształcone, bo musiałam je nieco powyciągac, poprzycinać, pozmieniać rozmiary na potrzeby albumu, aby dobrze prezentowały się na stronie i nie było niepotrzebnych, pustych miejsc. Na szczęście żadne zdjęcie na tym nie ucierpiało, wszystkie są świetnej jakości.
A co dla mnie bardzo ważne? To, że żadne zdjęcie nie ma zmienionych kolorów. Wszystkie są idealnie takie, jakie je sama przerobiłam. I o to mi chodziło :)
Mam nadzieję, że podoba Wam się moja fotoksiążka, ja jestem w niej zakochana! ❤
Każdemu kto fotografuje polecam wykonanie swojego własnego portfolio w wersji papierowej. Jednak przeglądanie portfolio w Internecie nigdy nie zastąpi trzymania zdjęć we własnych rękach.